Ślub w Szkocji – fotograf na ślubŚlub w Szkocji – fotograf na ślub


























Ślub w Szkocji – fotograf na ślubŚlub w Szkocji – fotograf na ślub


























Marzycie o niezapomnianej sesji ślubnej w stylu folk? Zalipie z jego wyjątkową tradycją malowanych domamów to doskonałe miejsce na taką okazję. Unikalne w skali Polski Dom Malarek i Zagroda Felicji Curyłowej w Zalipiu tworzą przepiękne tło dla Waszej historii. Jak to się stało, że właśnie tutaj gospodynie zaczęły w XIX wieku malować fasady swoich domów? Ano właśnie po to, żeby zakryć sadzę, która osiadała na ścianach i szpeciła domostwa. Po latach tradycja malowania domów w kwiatowe wzory oraz ozdabiania pająkami i bibułami wrosła w tradycję tej niewielkiej miejscowości pod Tarnowem.
Właśnie ze względu na unikalność tego miejsca lubię jeździć tutaj zarówno na sesje ślubne jak i rodzinne. Mamy tutaj naprawdę wiele zakątków do stworzenia przepięknych kadrów. Wystarczy parę kolorowych dodatków: bukiet lub wianek do stylizacji, feeria kolorów i już jest pięknie! Jeśli planujecie zatem sesję ślubną w Krakowie lub Małopolsce, Zalipie jest miejscem, które warto wziąć pod uwagę.
Ta para przyjechała do Polski z Holandii, kilka dni wcześniej mieli swoje skromne wesele w Warszawie i właśnie mnie wybrali na fotografkę, która stworzy im pamiątkę ze ślubu – właśnie w Zalipiu!


Wybierając folkową sesję ślubną w Zalipiu, nie tylko stworzycie przepiękne zdjęcia, ale także zanurzycie się w klimacie polskiej tradycji. To wyjątkowe doświadczenie, które na długo pozostanie w Waszej pamięci, a fotografie będą piękną pamiątką na całe życie.















Jako etnolog i jednocześnie fotograf na ślub z Małopolski, mam szczególne oko na tego typu kadry. Potrafię uchwycić nie tylko piękno miejsca, ale również głębokie znaczenie kulturowe i symbolikę, którą niesie ze sobą tego typu stylistyka. Wybierając sesję ślubną w Zalipiu, tworzymy fotografie, które nie tylko zachwycają estetyką, ale również opowiadają historię Waszej miłości.
Jeśli szukacie fotografa na ślub w Krakowie lub Małopolsce, który uchwyci te magiczne chwile, skontaktujcie się z nami. Razem stworzymy coś naprawdę wyjątkowego!
Kiedy usłyszałam, że dane mi będzie fotografować ślub i wesele w Barcelonie wręcz podskoczyłam z radości! Perspektywa współpracy z What a Day oraz spotkania z Pauliną i Mateuszem w Hiszpanii były dla mnie niezwykłym przeżyciem. Zwłaszcza, że Para Młoda to naprawdę świetni i wyluzowani ludzie – taki również był ich ślub. Bez zadęcia, z piękną ceremonią poprowadzoną przez Olę i Piotra, podaniem obrączek przez ukochanego pieska, luźnym koktajlu w restauracji i szalonej zabawie przy hiszpańskiej muzyce i DJ’u. Cudowny widok rozpościerający się z tarasu restauracji na całą Barcelonę, doskonała atmosfera i hiszpańska kuchnia to coś co na pewno zostanie w mojej pamięci. Następnego dnia udaliśmy się na poprawiny na plażę, ale to już historia na kolejnego posta. Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć ze ślubu i wesela Pauliny i Mateusza 🙂
———————-
Wedding plannerz’y: What a Day!
Miejsce: Xalet de Montjuic
Barcelona, 5.10.2022








































































































































Kiedy usłyszałam, że mam fotografować ślub we Francji zgodziłam się bez chwili wahania – zwłaszcza jeśli całość organizuje fantastyczna ekipa – Ola i Piotrek z What a Day, którzy specjalizują się w ślubach za granicą.
Nie mogłam się doczekać, bo okazało się, że to zupełnie wyjątkowa para, a pierwszy taniec będzie – uwaga, na koniach!
Szczegółów nie zdradzę, żeby każdy mógł zobaczyć całą galerię zdjęć. Ten pierwszy taniec był dla mnie ogromnym wyzwaniem, a adrenalina jaka mu towarzyszyła jest czymś, dla czego warto iść w tego typu fotografię.
Spakowałam zatem plecak, wsiedliśmy w samolot i wieczorem wylądowaliśmy na południu Francji. Wszystko było tak jak sobie wyobrażałam – swoboda, francuski luz, piękna ceremonia humanistyczna, goście zza granicy i pyszne jedzenie.
Do tego niesamowity klimat posiadłości – w przerwie poszliśmy na sesję, a wieczorem zrywaliśmy mandarynki z drzew. Drugiego dnia świętowaliśmy smakując pyszne francuskie sery i wyruszyliśmy wspólnie nad morze, a Para Młoda zafundowała nam atrakcję w postaci …. sami zobaczycie na końcu 🙂
Jest niespieszne, pełne toastów, wspólnych rozmów, uśmiechów, lekko chaotyczne i totalnie bez zadęcia 🙂 Po pierwszym tańcu, który wprawił wszystkich w zachwyt wszyscy poszli świętować przy fantastycznym winie i muzyce. Agnieszko & Alain’ie – dziękuję Wam za wspólne chwile, nie zapomnę tego ślubu nigdy!
When I’ve heard about photographying a wedding in France I accepted it immidiately!
Especially when it’s organised by wonderful couple – Ola & Piotrek from What A Day – wedding planners from Krakow – specialised in weddings & elopments abroad as well. I couldn’t wait to photograph this wedding, because Agnieszka & Alain are an exceptional couple and their first wedding dance was with their own horses! I won’t tell you all the details – just scroll down the gallery to see how amazing it was.
It wasn’t easy to photograph them moving so fast, that’s why I took dozens of photos and adrenaline was incredible.
That’s why I love photography – it’s always challenging.
Ok, so I packed my luggage and landed in a beautiful France. The morning before wedding was lovely and chaotic. I started with photographing bride’s preparations in our hotel and then we went to the mansion.
There was a beautiful wedding ceremony in French & Polish, guests from abroad, French vibe, great wine and food. This beautiful mansion is a great background for photoshoots.
The following day was quite lazy, full of cheese and wine tasting and a short trip to the beautiful National Park and seaside. Our lovely couple organised a small attraction for us, but … I won’t tell you more – just scroll down the full gallery 🙂


































































































